Żyjemy w czasach nadmiaru bodźców i przesytu informacjami, co często prowadzi do tzw. przebodźcowania, zwanego też przestymulowaniem. To taki stan, w którym układ nerwowy jest przeciążony funkcjonowaniem na wysokich obrotach i nie radzi sobie z ich przetworzeniem.

Przebodźcowanie jest często związane z uczuciami silnego zmęczenia, wypalenia, przytłoczenia, rozdrażnienia, huśtawką nastrojów, problemami z pamięcią i koncentracją. Nasz umysł przypomina wtedy procesor przegrzanego komputera, który przetwarza zbyt wiele zadań jednocześnie albo mieszkanie, w którym „wywaliło” korki w sieci elektrycznej. W takim stanie działamy wolniej, trudniej podejmujemy decyzje i stajemy się mniej kreatywni. Długotrwałe przebodźcowanie jest bardzo niekorzystne dla naszego zdrowia, obniża naszą odporność i kondycję psychiczną, przyczyniając się do rozwoju różnych chorób.

Co nas przebodźcowuje?

Szybkie tempo życia, z jakim zmagamy się na co dzień, napięte terminy i pośpiech, który stał się normą – to wszystko często przekracza nasze naturalne zdolności adaptacyjne. Przyczynami przebodźcowania układu nerwowego są najczęściej:

• Hałas – zbyt głośne dźwięki lub takie, które nas drażnią.

• Nieodpowiednie oświetlenie – światło migoczące, zbyt intensywne, padające pod nieodpowiednim kątem lub jego nieodpowiednia barwa.

• Nadmiar obowiązków albo wykonywanie kliku obowiązków naraz (ang. multitasking).

• Role życiowe – dzisiejszy świat często narzuca nam nierealne lub wzajemnie wykluczające się wartości i dążenia – na przykład chcemy dawać z siebie wszystko w każdej z naszych życiowych ról.

• Presja na wyniki i osiągnięcia, nieustanne dążenie do kolejnych celów, funkcjonowanie od zadania do zadania, bez zatrzymywania się, odpoczywania i celebrowania osiągniętych celów.

• Porównywanie się z innymi np. w mediach społecznościowych, w których wykreowane są iluzorycznie idealne relacje, wzorce urody, szczęścia, czy rodzicielstwa.

Chęć ucieczki

Objawem przebodźcowania jest często chęć ucieczki, odcięcia się od rzeczywistości i przytłaczającej codzienności. Niestety często tzw. strategie unikowe (ucieczkowe) dają jedynie iluzję odpoczynku i relaksu, jednak w dłuższej perspektywie zwiększają ilość bodźców, z jakimi musimy sobie radzić i prowadzą do błędnego koła zmęczenia. Do takich nieefektywnych i niezdrowych strategii można zaliczyć na przykład:

• kompulsywne zakupy – robienie nieprzemyślanych i często niepotrzebnych zakupów, które przynoszą chwilowe poczucie szczęścia,

• jedzenie emocjonalne – jedzenie pod wpływem emocji, np. „zajadanie” stresu albo smutku,

• tzw. binge watching (ang.) – kompulsywne oglądanie seriali, np. po kilkanaście odcinków z rzędu,

• unikanie relacji albo trwanie w relacjach toksycznych lub niewspierających,

• zatopienie w pracy – ucieczka w pracę, zadania i pozornie niezbędne czynności,

• nie podejmowanie ryzyka – na przykład trwanie w tym samym miejscu pracy pomimo możliwości rozwoju czy awansu albo pozostawanie w niezdrowym lub nieprzynoszącym satysfakcji związku,

• ucieczka w sport – kiedy aktywność fizyczna przekształca się w uzależnienie albo ma inny destrukcyjny wpływ na nasze zdrowie.

Jak sobie radzić z nadmiarem bodźców?

Nie jesteśmy w stanie w 100% unikać przebodźcowania. Kluczem jest umiejętność wsłuchania się w siebie i obserwacji swoich potrzeb. Ludzie bowiem różnią się potrzebami dotyczącymi stymulacji, jedni będą czuć się świetnie na głośnej imprezie, inni w cichym i pustym lesie. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest poznanie warunków, jakie są dla nas optymalne i próba dopasowania się do swojego organizmu.

Niektóre z bodźców, w domu czy w pracy, można ograniczyć w bardzo prosty sposób. Być może zbyt intensywne oświetlenie da się przez pewien czas zastąpić bardziej klimatycznym oświetleniem bocznym albo lampką na biurku? A może wystarczy przestawić biurko bliżej okna, żeby móc dłużej korzystać ze światła dziennego zamiast sztucznego oświetlenia? Męczy nas hałas? Może mamy możliwość, chociaż na kilka minut, nałożenia słuchawek na uszy albo puszczenia muzyki relaksacyjnej w tle, która będzie sprzyjać pracy i wyciszać nasz układ nerwowy? Inne pomysły, ograniczające ilość bodźców i proste do wdrożenia to na przykład wyłączenie powiadomień w smartfonie, zmiana wyświetlacza smartfona na czarno-biały albo chociaż włącznie opcji ochrony wzroku (niwelowanie światła niebieskiego), unikanie robienia kilku rzeczy jednocześnie czy planowanie czasu na odpoczynek w ciągu dnia. Regularna aktywność fizyczna czy chociażby krótki spacer również mają kojący wpływ na nasz układ nerwowy.

Pomyśl o stworzeniu stref wolnych od technologii w domu, w których nie używasz smartfona i laptopa albo podziel miejsca w domu na takie, w których tylko pracujesz i takie, które będą Ci się kojarzyć tylko z relaksem. Warto też ograniczyć czas spędzany przed ekranem i ustalić godziny, w których wyłączamy elektronikę, szczególnie przed snem. I w końcu, być może jedna z najważniejszym umiejętności, chroniących nas przed przebodźcowaniem i nadmiernym obciążeniem obowiązkami to ustalanie granic i nauka mówienia „nie”.

Eksperymentuj i sprawdzaj, co działa na Ciebie najlepiej i sprawia, że po długim dniu czujesz się odrobinę mniej zmęczona i przeciążona bodźcami. Warto też zadać sobie pytanie, czy sama nie generujesz sobie zbyt dużej ilości bodźców i stresorów, chociażby porównując się z innymi, wyznaczając sobie nierealne cele lub „upychając” obowiązki w kalendarzu do granic możliwości i zapominając o odpoczynku.

ekspert MASZ SENS – Marcin Nowacki